Czary Mary?

Od kilku dni dzieją się u mnie dziwne rzeczy. Coś się zwaliło z wyświetlaniem czcionek w iceweaselu:

Czary mary ;)
Czary mary 😉

i to nie tylko na moim blogu ale też na wielu innych stronach (onet, forum.ubuntu.pl itd). Już myślałem że to iceweasel się posypał ale po ściągnięciu swiftfoxa okazało się że tam jest to samo, a nawet gorzej bo źle wyświetla niektóre strony. Do tego zauważyłem, że nie mogę wchodzić do opcji iceweasela, thunderbirda. Nawet gorzej, w thunderbirdzie nie mogłem wysłać emaila bo się zamykał. Zainstalowałem claws-mail i tutaj akurat jestem zadowolony. Lżejszy i poręczniejszy. Udało mi się natomiast przez czysty przypadek odkryć dlaczego powyższe programy się wysypują – przez mój styl gtk Dyne! Dziwne? Bardzo ale na innych motywach problemu już niema.
Sam już nie wiem co z tym wszystkim zrobić…

Grzybki

Z nudów wybrałem się dzisiaj na grzyby. Chyba z 10 lat już nie byłem.
5 godzin w lesie może zmęczyć, do tego byłem z psem. Obawiałem się że zwieje albo będzie szalał ale o dziwo był spokojny 🙂
Za pierwszym razem trafiłem na złe miejsce bo nic nie znalazłem, dopiero potem natrafiłem na zagajnik(?) i tam się ukrywały grzyby ;D


Sporo ich 😉

Powrót do przeszłości

Postanowiłem dzisiaj powrócić do starego, prostego ale jakże dobrego klienta torrentów – rtorrent. Zmusiło mnie do tego zjadanie zasobów przez Deluge. Fakt jest szybki, lekki ale przy sporej ilości aktywnych plików czasami szaleje i uniemożliwia mi normalną prace. Chociażby oglądanie filmów – przycinki. Teraz jest już dobrze, tak jak kiedyś 🙂
Continue reading “Powrót do przeszłości”

jabster.pl

Dostałem dzisiaj wiadomość z serwera jabber.autocom.pl gdzie miałem konto. Otóż do końca roku ma zostać wyłączone, działać jako jabster.pl więc sobie już przeniosłem konto. Prośby o atoryzację powinny wysłać się automatycznie ale postanowiłem poinformować was ;p

Kreta

Opiszę trochę wyjazd, bo był całkiem ciekawy. W poprzednią środę wylecieliśmy koło godziny 15, po 3 godzinach (2 jeśli ująć zmianę czasu) byliśmy na miejscu. Wysepka ładnie wygląda z góry i jest cała czerwona 😉 Jest już wrzesień a temperatura nadal wysoka. Jedynie ostry wiatr może przeszkadzać. Po kolejnych 2 godzinach spędzonych w autokarze (zaliczyliśmy kilka hoteli :() dotarliśmy na miejsce. Miejscowość Hersonissos czy jakoś tak ;p Hotel z zewnątrz prezentował się całkiem ładnie. Nie był to wprawdzie jakiś super drogi obiekt dla elit ale wystarczający dla nas. Trzy baseny (2 odkryte i jeden kryty), siłownia, bilard, ping pong, solarium, bar itd. Pokoje 2-osobowe. Czyste (codziennie sprzątane – nowa pościel, ręczniki itp), klimatyzacja. Pierwszy dzień trochę popsuliśmy bo polało się za dużo alkoholu. Ale drzemka na słońcu pomogła (ale tam gorąco). Plaże są małe ale piękne, przyczepić można się do piasku a raczej jego braku? Jakieś małe kamyczki i bardzo nierówne dno. Można było się przewracać ;p Jedzenie smaczne – 2 posiłki (była dostępna opcja z dodatkowym lunchem ale zrezygnowaliśmy), siłka codziennie rano i obijanie na plaży no i oczywiście napoje wyskokowe 🙂 Szkoda tylko, że w ostatnim dniu czyli wczoraj złapała mnie choroba. Teraz mam katar i kaszel ale jakoś się wyleczę w ten weekend 🙂

Z powodu braku cyfrówki brak zdjęć, muszę wywołać kliszę 😉
Ok głowa mnie boli, resztę dopiszę jutro bo idę spać…

Wyjeżdżam

Już wrzesień, niektórzy idą do szkoły, zima się zbliża więc wylatuję do ciepłych krajów 🙂
A tak naprawdę to mam urlop i wspominałem już, że wybieram się do Grecji ale jako że ostatnio było trochę pożarów zmieniłem plany na Kretę. Jutro o 14 lecę, będę za kilkanaście dni więc pa 😉