Tak jak obiecałem wcześniej w miniblogu postaram się opisać wyjazd na Węgry z poprzedniego tygodnia. Jak wszyscy wiedzą był to długi weekend czyli doskonała okazja na wypad :)
Droga to około 450-550 km, zależy którędy jechać. Wybraliśmy wersję przez kraków co okazało się wielkim błędem bo drogi kiepskie, w remoncie no i masa aut. Nigdy tyle w korkach nie siedziałem. Dopiero po przekroczeniu granicy poprawiło się.
Na miejsce dotarliśmy koło godziny 21, więc było już ciemno. Do dyspozycji mieliśmy malutki domek ale z niespodziankami.
Z zewnątrz nie prezentuje się jak willa ale na taki wypad w sam raz. W środku też średnio, jedynie te wina poprawiały klimat.
Na pierwszym zdjęciu widać tajemne drzwi. Można się domyślać gdzie prowadzą, ja napiszę o tym później.
Oczywiście nie siedzieliśmy tylko w jednym miejscu. Zdołaliśmy odwiedzić dwie miejscowości z basenami (pogoda dopisała). Pierwsze w które pojechaliśmy było ulokowane pod górą, a woda pływała sobie w środku. Fajnie to wygląda ale nic więcej tam nie można zrobić. Pełno ludzi i płytko. Na szczęście na zewnątrz były już normalne baseny.
Bardzo fajnie się pływało :)
Jeśli chodzi o to tajemnicze wejście to jest to brama do piwnic w których leżakuje sobie wino. Bardzo fajny bajer.
Chyba zrobię sobie taka piwnicę u siebie :D
Kiedyś przewijały się tutaj zdjęcia, obecnie są dostępne tutaj: http://dl.pakos.biz/photos/wegry/
Ooo, jak się kiedyś dorobię na dom to zbuduję taką piwnicę sobie :>
Fajne fotki. Polecam jeszcze wyjazd to Czech do Pragi – piękne miasto, jest co zwiedzać a i od biedy się dogadasz.
W pradze to ja często bywam ;)
Nowobogadzki..!! Po Węgrach się wozi :D
Musiałem jechać bo zaproszenie dostałem ;)
Też kiedyś byłem na Węgrzech ale to dawno i nie prawda ;) Fajną wycieczkę miałeś teresa :P
Zdradziłeś moje sekretne imie :)
Też bym sobie wyjechał gdzieś za granicę. Zakłada, w którym pracuje moja mama najprawdopodobniej zorganizuje wycieczkę do Wilna, gdzie i ja chętnie zabiorę się na przyczepkę ;> .
Teraz już nie jest aż tak źle, coraz częściej wychodzi taniej niż w polsce ;)