Kociak

Nowy nabytek, dla babci bo tak się przywiązała do poprzedniego kociaka, że nie mogła wytrzymać miesiąca bez nowego. Maluch jest już całkiem dobrze odchowany, nauczony aczkolwiek nie znał chyba psów bo ostro szaleje (wojownik mały) na widok psa 🙂

Zwierzyniec

Jakiś dziwny tydzień się trafił bo ze zwierzyńcem same problemy. Kocur od pewnego czasu był słabszy, wychudzony ale nie spodziewałem się choroby. Dopiero gdy zranił sobie łapę (może wpadł w sidła, może go pies pogryzł, może coś innego) wizyta u lekarza ujawniła smutną prawdę. Po szybkich badaniach wyrok, niewydolność nerek, w takim stopniu że pozostaje jedynie uśpienie. Niby była opcja leczenia ale po 1 trudna (leki, dieta, kroplówki, itd) która nie dawała gwarancji ile jeszcze pożyje. Po wspólnej naradzie zapadła decyzja o uśpieniu, szkoda zwierza męczyć, co jak się po 2 dniach okazało było słuszną decyzją. W dzień zabiegu kot był już w stanie umierającym (mimo leków które dostawał), drgawki, nie mógł się podnieść, wychłodzenie ciała. 8 listopad, kolejny zwierzak odszedł.

Żeby nie było zbyt mało dla pozostałych 2 psów dostałem tabletki na odrobaczenie, starszemu dałem od razu i niestety znowu problem. Po kilku godzinach również złapał drgawki 2 tylnych łap, sapał straszliwie. Jedynie dobrymi oznakami był apetyt, merdanie ogonem, i załatwianie swoich potrzeb. Na szczęście po kilku godzinach mu przeszło i obyło się bez nocnych telefonów/wizyt u weterynarza. Teraz odpoczywa, zbiera siły po niemiłym wieczorze.

szanuj sąsiada swego? oraz kota jego

Robiąc porządki w domu i na działce poszedłem do garażu zanieść kilka gratów. Już byłem pod drzwiami z kluczem w ręku gdy coś usłyszałem, miau, miau. Kot myślę i rozglądam się ale nigdzie go nie widzę, odwracam głowę a tu kot za oknem w garażu. Myślę sobie wtf, jak tam wszedłeś. Obchodzę garaż czy nie jest gdzieś otwarte okno czy tam dziura ale nic. W tle ciągłe miauczenie, otwieram drzwi i się pytam skąd się wziąłeś, a tu tylko miau i jak wystrzelił..
Prawdopodobnie wszedł gdy drzwi były otwarte i ktoś go tam zamknął, ale kiedy, ile to trwało nie wiem. Dobrze że nie zastałem go martwego, pewnie już wrócił do domu 🙂