Pendrive 128gb cd

Kto pamięta i śledził wcześniej temat na pewno czekał na nowe wiadomości. Pojawiła się tylko ekspertyza wykonana przez Biuro Ekspertyz Sądowych w Lublinie. Szkoda tylko, że nadal cisza i brak informacji o innych krokach w tej sprawie ale poczekamy zobaczymy, może coś się jeszcze wydarzy. Tymczasem gdyby sama ekspertyza kogoś interesowała to jest do pobrania na blogu Korneliusza lub wprost.

Pendrive 128gb, groupon, allegro, inne.

Czytając jak zwykle rssy natrafiłem na aż dwa tematy dotyczące pendrive’ów o pojemności 128 gb. Chodzi mi o wpisy na blogach Marcina i Korneliusza, o co chodzi? O osobę Bartłomieja Skulimowskiego sprzedającego na Grouponie, Allegro, i innych pendrive’ów o rzekomej pojemności 128gb. Jak wiadomo taka pojemność to mit, czyli teoretycznie kłamstwo sprzedawcy. Aż dziw bierze że tyle osób (wymienionych we wpisach) dało się nabrać, może to brak podstawowej edukacji, może coś innego. Zagłębiając się w temacie, czytając wypowiedzi pokrzywdzonych i innych można odnieść wrażenie, że owy Bartłomiej Skulimowski jest nietykalny. Prawnikiem nie jestem, „KK” nie znam, ale prawo powinno chronić poszkodowanych, tym bardziej że cała sprawa jest dosyć jasna. Nie trzeba być specjalistą aby zrozumieć całą sytuację. Z uwagą będę śledził sytuację (tym bardziej że nie jest to pierwszy raz, bo sam pamiętam podobne oferty w przeszłości) i liczę na konsekwencje dla owego delikwenta.

Jeżeli jesteś osobą poszkodowaną to zapraszam do kontaktu z Panem Piotrem Korzeba, peterka (małpa) vp (kropka) pl.

Aktualizacja: 14.12.2011

Śledząc całą sytuację zauważyłem kilka posunięć, np. zakończenie współpracy przez Allegro, usuwanie niektórych wpisów połączone z aroganckimi wypowiedziami na Facebook, propozycja wykonania ekspertyzy technicznej. Miło, że coś się dzieje, może uda się tę sprawę rozwiązać w tym stuleciu.

Swoją drogą nasz milusiński chyba nie przemyślał całej sprawy do końca. Do emerytury raczej nie dożyje na takich przekrętach a ze znalezieniem pracy może mieć problem, to co już padło pod jego adresem z sieci nie zniknie a przyszły pracodawca tudzież jakaś agencja z łatwością wychwyci te informacje. O ile oczywiście zacznie jej szukać, bo wspominając niektóre z jego zleceń zamieszczanych w internecie fach „informatyka” można poddać w wielką wątpliwość, no chyba że zadowoli się łopatą czy też miotełką.

Aktualizacja: 16.12.2011

Niedawno Korneliusz popełnił notkę z technicznymi badaniami pendrive’a którego dostał od jednej z poszkodowanych osób. W kolejce są jeszcze badania Biura Ekspertyz Sądowych w Lublinie. Nadal jednak nie widzę żadnych informacji o postępowaniach prawnych.