Playstation: Pierwsza platyna

Nie jestem jakimś typem zbieracza trofeów ale stwierdziłem, że chociaż jedną wypadało by mieć. Wybór był prosty i oczywisty, w Battlefield 1 bo ostatnio tylko w niego gram. Poziom trudności też nie jest jakiś wygórowany poza jedną misją. Zestrzelenie 10 samolotów w 30 sekund.

Wierzcie lub nie kilka dni mi to zajęło, nie non stop bo po 5-10 nieudanych próbach wyłączałem tą misję i się poddawałem. Następnego dnia znowu kilka prób i tak w koło. Dopiero dzisiaj mi się udało, uff, bo chyba bym pada połamał 🙂

10 lat

Kto by pomyślał, że ta strona obchodziła w listopadzie dziesięciolecie istnienia 🙂

Na przestrzeni tylu lat forma zmieniała się wielokrotnie, wygląd, tylko tematyka w zasadzie pozostała mniej więcej taka sama.

Podejmowałem kilka prób pisania bardziej o życiu ale niekoniecznie mi to wychodziło, miałem tematy, wenę itd.

Tak więc może bez zbędnych obiecanek niech będzie przynajmniej tak jak jest teraz, czyli raczej technicznie. Może uda mi się pisać nieco więcej w niedalekiej przyszłości bo czeka mnie sporo wyzwań i wiele nowych tematów o których pewnie będę chciał napisać 🙂

sportowe postępy

Dokładnie 1 marca pisałem jakie to mam wielkie plany na ten rok i wypadało by nieco podsumować miniony okres. Otóż jak pierwotnie zakładałem z bieganiem nie idzie tak dobrze, staram się regularnie 2 a czasem nawet trzy razy w tygodniu, niestety nadal słabe odległości. Średnio było to ciągle ~6km co w miesiącu nie dawało jakiegoś szalonego wyniku.

chart(3)

Dopiero wczoraj przemogłem się i pokonałem dystans 10km, nogi to odczuły ale dałem radę, plan jest teraz skromny aby tylko zwiększyć te 6km na jakieś 8 i raz na ile może coś z10+. To powinno trochę poprawić statystyki.

Zupełnie inaczej ma się sprawa z rowerowaniem, w marcu jeszcze sezon był zamknięty ale teraz staram się wyjść na rower co drugi dzień (w te które nie biegam akurat) i to się udaje, w statystykach wygląda to lepiej 🙂

chart(4)Sumarycznie całość i tak wygląda lepiej niż mógłbym zakładać, jest aktywności sporo a kilogramów już ponad 5 spadło. Było by tego pewnie więcej ale nie katuję się jakąś specjalna dietą do tego. Ot jem mniej i pewne rzeczy rzadziej. Nie odmawiam sobie raz na jakiś czas pizzy, burgera czy alkoholu, chyba bym tak nie wytrzymał długo 😀

Sportowe plany 2016

Kilka razy już pisałem, że zbieram się do sumiennego biegania kilka razy w tygodniu. W międzyczasie kupiłem też rower i nawet pojeździłem nim trochę w 2015.

Niestety prawie cały 2014 rok nie uprawiałem żadnego sportu, dopiero w 2015 trochę próbowałem biegać no i właśnie rowerować. Rok się zakończył i żadnego godnego wyniku i tak nie uzyskałem. Dlatego też pokładam spore nadzieje w obecnym, biegać jak najwięcej i jak tylko pogoda się poprawi nawet rowerem jeździć. Póki co jedynie udaje mi się minimum 2-3 razy w tygodniu pobiegać, przeplatać to chodzeniem (to dla odbudowania formy w nogach).

Jest już 1 marca i co udało mi się osiągnąć? Styczeń dramat, 11km biegu i 14 chodzenia ale luty ruszył z rozpędu i dobiłem do 58km biegu i 35 km chodzenia. Jest to jakiś postęp, oby w marcu było jeszcze lepiej z bieganiem a z czasem może poprawię i rekord z 2012 roku kiedy zaczynałem przygodę z bieganiem 🙂

rowerowanie po ciemku

Wracam sobie z pracy koło 17, jem coś na ciepło, piję kawę i chwilę siedzę. W końcu decyduję się na rower i po 18 wychodzę, chwilę jadę a tu już ciemno 😐

No i chyba nadeszła pora aby dorobić się jakiegoś oświetlenia. Poczytałem sporo na necie, popytałem znajomych co rowerują od dawna i nadal nie wiedziałem co i za ile kupić. Nie chcąc jednak marnować wieczorów, wpadłem dziś do sieciówki, kupiłem zestaw przód/tył za 50 zł i nawet jestem zadowolony. Jakoś to działa, utrudni to zabicie mnie autem. Jedynie w kompletnych ciemnościach źle się jedzie, ale to chyba nie ma takich lampek co by w takich warunkach sprawdzały się w 100%. Generalnie będę musiał nieco zmodyfikować trasy, więcej poruszać się w obrębie zabudowań gdzie jest jaśniej. Teraz byle pogoda dopisała i zima przyszła jak najpóźniej 😉

Ps. mam też nową zabawkę ze stajni firmy TomTom ale o tym za jakiś czas, w innym wpisie 😉

Zakopane

W tą majówkę udało mi się wybrać w góry, dosłownie bo w planach były wyprawy. Na start padło na dolinę chochołowską gdzie udało się trafić w ładną pogodę. Trasa w sam raz na rozgrzewkę i do oglądania widoków.

W drugim dniu plany były zdecydowanie ambitniejsze, kasprowy miał być zdobyty niestety udało nam się dojść jedynie do pierwszego wyciągu (trochę za schroniskiem murowaniec). Okazało się, że jeszcze bardzo dużo śniegu jest a cały dzień lał deszcz więc zapadła decyzja o powrocie na dół. Szkoda bo przez mgłę i deszcz widoków żadnych nie uświadczyliśmy.

Kilka fotek poniżej, tak co by rzuciły światło na zmienne warunki 🙂