Wisła

Co roku obiecuję sobie, że zimą będę często jeździł na nartach jednak życie plany jak zwykle weryfikuje (a to brak czasu, a to brak kasy, itp). Podobnie stało się i tej zimy, udało mi się wyjechać tylko na 3 dni i to w zasadzie na samym końcu zimy.

Stoki jak to stoki, odwiedziłem tylko Czantorię i Soszów, w pierwszym mało śniegu i prześwity ziemi. Dało się pojeździć ale to nic przyjemnego. W drugim już lepsze warunki ale to i tak nie to co w pełnej zimie 🙂

Tak czy siak lepsze to niż nic, przynajmniej trochę pojeździłem. Czytaj dalej Wisła

Ustroń

Zakończenie sezonu narciarskiego, przynajmniej dla mnie. W czwartek po południu wyjechałem do Ustronia, na kilka dni, do niedzieli. Tak więc wyszły trzy dni jazdy, miło tak zakończyć sezon. Pogoda nieco kiepska już na jazdę, ciepło, śnieg bardzo mokry ale lepsze to niż nic. W piątek trochę padał deszcz i było trochę mgły ale już sobota i niedziela to jazda w słońcu. Teraz wypada zakonserwować i schować sprzęt do przyszłej zimy 🙂 Czytaj dalej Ustroń

Szczyrk

Tak dosyć spontanicznie, bo w piątek umówiłem się na narty, na wczoraj. Padło na Szczyrk i w sumie dobrze, nie bylem tam kilka lat albo i więcej, sporo się zmieniło. Trasy jak to w Polsce, najdłuższa chyba 5km – niebieska. Ogólnie pojeździłem na czerwonych i niebieskich właśnie, czarne omijałem bom taki fachowiec to nie jest a warunki też nie były najlepsze. Temperatura koło -15, na wyciągu zimno jak nie wiem co, na drugim już masakra, wiało, padało. Do tego im więcej ludzi się pojawiało tym więcej lodu się pokazywało. Pod koniec w niektórych miejscach trzeba było uważać.

Ogólnie jestem zadowolony, szkoda że wcześniej się nie zdecydowałem nigdzie jechać. Niby nie daleko ale zawsze było coś innego do zrobienia czy braki funduszy. Może jednak coś się wymyśli póki śnieg będzie 🙂

Czechy, narty, weekend

Właśnie wróciłem, chyba z ostatniego wypadu na narty (zima się kończy :() w tym roku. Krótko bo tylko dwa noclegi ale na rozluźnienie w sam raz.
Wyjechaliśmy około 16, w piątek. Większych korków poza Pszczyną nie było. Na miejscu byliśmy koło 21 więc zdążyliśmy zjeść kolację. Rano po śniadaniu okazało się, że stok który polecił znajomy był zamknięty (z powodu małej ilości śniegu) ale miły miejscowy pan powiedział nam gdzie mamy jechać. Sześć kilometrów dalej był działający wyciąg, może nie alpejskie stoki ale dobrze naśnieżony więc dało się pojeździć. Ludzi było niewiele, kolejek do wyciągu brak. Jedynie mógłbym narzekać na padający deszcz/śnieg (ciężko powiedzieć co to było :P) ale na szczęście trwało to tylko z godzinkę. Potem standardowo kolacja z czeskim piwem i oglądanie skoków (trzeba było zobaczyć Małysza :)). Dzisiaj natomiast zawiodłem się, chciałem jeszcze z 2 godzinki przed wyjazdem pojeździć ale było tyle ludzi i tak ogromne kolejki że zrezygnowałem. Stąd też tak wczesny powrót. Na następny rok muszę sobie zaplanować dłuższe wypady, przynajmniej jeden tygodniowy, najlepiej za granicą – marzą mi się alpejskie stoki na których ostatni raz jeździłem z 5 lat temu 😐
Zdjęcia wrzucę innym razem, niestety zapomniałem zabrać aparat 🙂

Narty 2009

Nie wspominałem jeszcze na blogu o jednej z moich pasji – nartach (akurat miałem 3 letnią przerwę). Właśnie wróciłem z Zakopanego, byłem wypróbować nowy sprzęt który zakupiłem w zeszłym tygodniu. Odwiedziłem Białkę – 2 dni jazdy i Harendę – 1 dzień. Było całkiem miło, trochę człowiek pozapominał ale pamięć szybko wróciła 🙂 Można było jedynie narzekać na dojazd, mimo iż do Krakowa jechałem płatną autostradą nie ominęły mnie korki. Przejechanie 200 km trwało aż 5 godzin 🙁 Fotki zapodam jutro bo muszę dorwać aparat we własne ręce.
Ps. Na Harendzie jeździłem tylko dlatego, że jutro czy pojutrze mają tam być jakieś zawody w slalomie, chciałem sprawdzić trasę i muszę przyznać że jest stromo 😉