Wczoraj zapanował niejako szał, wszyscy zaczęli wymieniać się zaproszeniami do nowej usługi od Google, nie mogłem być gorszy więc udało mi się uzyskać zaproszenie. Niestety nadal nie byłem w stanie założyć konta ze względu na zbyt dużą ilość osób. Nie zrażony tym co jakiś czas sprawdzałem czy rejestracja jest już odblokowana aż do dzisiejszego ranka kiedy to Google zaserwowało mi wiadomość, że moja przeglądarka nie jest obsługiwana. Oby był to krótkotrwały “żart” bo Iceweasel to przecież Firefox, no chyba że pomylili 1 lipca z 1 kwietnia :)
Tag Archives: LOL
zwariowany dzień
Mimo iż dzisiaj 16 listopad a nie piątek trzynastego napotkałem na nie lada problemy. Zaczęło się od niespodziewanego wyjazdu, upolowałem godzinę o której mam pociąg i 15 minut wcześniej wyruszyłem. Zakupiłem bilet, papierosy po czym oczekiwałem na pociąg na peronie popalając papierosa z myślą o nowym zakazie palenia. Z zamyślenia wyrwała mnie informacja o opóźnieniu, 40 minut!. Normalnie bym zrezygnował ale sprawa była raczej ważna więc przeczekałem. Po jakichś 50 minutach siedziałem już wygodnie w pociągu ale to był dopiero początek. Podróż która zazwyczaj trwa 1 godzinę tym razem zajęła mi prawie półtorej godziny. Po dojechaniu szybko wsiadłem w tramwaj (miałem tylko 15 minut) i na szczęście zdążyłem wszystko załatwić (jedyny plus). Potem już na spokojnie, popijając kawę poszedłem na dworzec. Okazało się, że pociąg już czeka, wsiadłem i ruszyliśmy. Niestety w środku dowiedziałem się, że niestety owy pociąg nie zatrzymuje się na mojej stacji. Cóż, zatelefonowałem czy by mnie ktoś z wcześniejszej stacji nie odebrał, udało się. Ucieszony wyglądam przez okno aż tu nagle usłyszałem kontrola biletów. Sięgam do portfela i doznaje olśnienia, nie kupiłem go. Po szybkim rozpoznaniu udałem, że dopiero co wsiadłem i zakupiłem bilet na przejazd jednej stacji, całe 7 zł kosztuje taka przyjemność. Teraz jestem już w domu, może dotrwam do jutra bez kolejnych uciech ;)
szanuj sąsiada swego? oraz kota jego
Robiąc porządki w domu i na działce poszedłem do garażu zanieść kilka gratów. Już byłem pod drzwiami z kluczem w ręku gdy coś usłyszałem, miau, miau. Kot myślę i rozglądam się ale nigdzie go nie widzę, odwracam głowę a tu kot za oknem w garażu. Myślę sobie wtf, jak tam wszedłeś. Obchodzę garaż czy nie jest gdzieś otwarte okno czy tam dziura ale nic. W tle ciągłe miauczenie, otwieram drzwi i się pytam skąd się wziąłeś, a tu tylko miau i jak wystrzelił..
Prawdopodobnie wszedł gdy drzwi były otwarte i ktoś go tam zamknął, ale kiedy, ile to trwało nie wiem. Dobrze że nie zastałem go martwego, pewnie już wrócił do domu :)
