Gdy wszystko działa jak należy, bez żadnych błędów, itp niektórym (np mi) doskwiera brak zajęć przy systemie, gorzej gdy problemy się pojawiają i jest problem z ich naprawą i zidentyfikowaniem. Przez ostatni tydzień coś takiego miałem, błędy w wyświetlaniu grafiki, wielokrotne zawieszanie systemu (średnio co 10-15 minut), trudne do wykrycia źródło problemu. Pierwsza myśl to padnięta grafika (oby nie) ale okazuje się że to nie to, potem sprawdzenie ramu i błędy, szok. Na szczęście z pośpiechu testy wykonywałem dosyć starym narzędziem i powtórki z nowymi wersjami wykluczyły uszkodzenia (na szczęście). Próba (mozolna) downgrade’u paczek które mogły powodować błędy zakończona fiaskiem, było ich zbyt wiele przy ostatnich aktualizacjach aby wychwycić która (które) dokładnie psują. Na szczęście po kilku dniach wyszło na jaw, że nie tylko ja miałem problemy a winowajcą okazały się sterowniki intela, same w sobie, czy któreś z powiązanych nie wiem. Grunt, że w końcu mogę pracować bo przez ten czas nazbierała się kupa rzeczy których nie mogłem wykonać ;)
Tag Archives: Linux
Debian sid, broadcom-sta-modules, kernel panic
Jak co rano zaktualizowałem system, pojawiły się w nim nowe źródła sterowników dla kart broadcoma więc od razu je skompilowałem i strzeliłem restart. Niestety moim oczom ukazał się kernel panic.
Lekko przerażony (bo to chyba mój 2 kernel panic w życiu) zacząłem szukać/pisać o pomoc. W międzyczasie olśniło mnie, na szczęście przypomniałem sobie o rescue mode na płycie debiana. Odpaliłem, znalazłem paczkę z poprzednią wersją sterowników (dobrze że nie skasowałem) i zrobiłem downgrade. Restart i wielkie uff, działa :)
Teraz pozostaje sprawdzić czy to błąd w kompilacji czy źródła uwalone (amd64_5.100.82.38-2+3.0.0-5 – amd64_5.100.82.111-1+3.0.0-5).
Debian sid i gnome-shell
Jako, że w weekend Gnome-shell wszedł z impetem do repozytoriów sida nie mogłem sobie pożałować i w końcu przetestować. Może to i wstyd bo od pierwszego wydania na livecd iso leżało na dysku nie ruszone, tak samo jak płytka przysłana pocztą ;)
Kompletnie odpuściłem sobie aktualizację, zrobiłem coś zupełnie innego, wgrałem debiana na nowo – aby zrobić mały porządek na dysku. Po szybkim backupie najważniejszych danych (jak zwykle o kilku zapomniałem, ale tym razem sukces – mniej ważnych) wypaliłem daily iso businesscard i zacząłem instalację wersji unstable. Tutaj jak zawsze wszystko poszło gładko, tyle tylko, że tym razem zamiast instalowania wersji minimalnej wybrałem opcję ze środowiskiem graficznym – głównie aby zobaczyć jak to wygląda. Continue reading
