Ranne bieganie?

Ostatnio w mojej głowie zrodził się pomysł aby przerzucić bieganie na ranne godziny. Dlaczego? Otóż coraz wcześniej się ciemni a czas jest ograniczy, poranek więc w teorii wygląda idealnie. Na prawdę?

Wstawanie rano nigdy nie było moją mocną stroną, tym bardziej godzinę wcześniej niż zwykle (bo tyle gdzieś zejdzie na trasę + ogarnięcie się) ale co tam. Plan jest, teraz trzeba go tylko zrealizować. Korzystając z okazji, że w najbliższym tygodniu/dwóch nie muszę nigdzie jeździć zaplanowałem wyruszanie koło 7,30-8,00. Sama trasa różnie się od tej wieczornej długością ~6 do ~5 km no i dojazdem. Na ranną ruszam z domu, wieczorną dojeżdżam autem, podłoże: w lesie są dróżki (ziemia + co kawałek tłuczeń) a w rannej już tylko stary asfalt.

Czy się uda przestawić? Prędzej czy później tak, pierwsza próba (o ile wstanę :)) jutro, gorzej będzie później, w perspektywie miesięcy/lat. Czy będzie faktycznie czas? Póki godziny mniej lub bardziej będą pasowały ok, ale wstawanie na bieganie wcześniej niż 6 rano to już dla mnie rzecz nie możliwa (są tacy co tak lubią :)). Zobaczymy :>

Kontuzja – finał

O problemach z nogą kilka razy już pisałem, na ponad miesiąc musiałem zaprzestać biegania. Na szczęście wszystko powoli wraca do normy, czyli ból już prawie zniknął a regularne bieganie coraz bliższe. Wciąż jednak po bieganiu czuję coś w nodze więc nie będę się zbytnio forsował. Powoli postaram się powrócić do codziennego biegania a z czasem zwiększenia trasy. No i następnym razem zaraz po kontuzji udam się do lekarza bo szkoda zdrowia i czasu na leczenie samemu w domu.

kontuzja :(

Chyba moja pierwsza kontuzja nabyta podczas biegania. Otóż wczoraj po treningu trochę bolała mnie kostka ale myślałem, że to przejściowe. Dzisiaj okazało się, że jest gorzej, po 3 kilometrach ostro bolało, po 4 kilometrze już nie mogłem biec i musiałem przerwać (czytaj wracać wśród roju komarów wolnym krokiem :P). Szykuje się chyba kilkudniowa przerwa z biegami, trzeba będzie podleczyć kostkę.

Biegowy maj

Jako, że jest dzisiaj ostatni dzień maja i właśnie wróciłem z biegania a obiecałem opisać jak mi poszło z postanowieniami na maj powstał ten wpis. Plan miałem prosty, trasę +5km pokonywać minimum 5 razy w tygodniu.  Udało się?

Prawie, kilka dni wypadło z treningu ale niekiedy udawało się nawet 6 dni z rzędu. Ogólnie w maju udało mi się biegać w 20 dniach, w sumie dało to około 109.53 km,  8268 kcal,  11g:54m:54s w biegu – około bo oczywiście gps dokładny nie jest.

Kolejne plany? Już zaczęte, dzisiaj pokonałem nową trasę, ponad 7km (niezbyt dokładny pomiar bo znowu gps lekko zwariował, jutro porównam wyniki) i planuję ją pokonywać w podobnym tempie co poprzednie, czyli minimum 5 razy w tygodniu. Oby udało się jeszcze lepiej. Dalej w planach pewnie kolejne zwiększenie do 10km ale o tym na pewno jeszcze wspomnę 🙂

Biegowo

Tym razem wpis z serii o bieganiu, mojej „nowej/starej” pasji. Otóż na początku biegałem ot tak, jak mi się chciało. Potem zacząłem już systematycznie (poniekąd) wraz z nagrywaniem tras (gps telefonu), i tak wkrótce minie rok.

Co tu ciekawego napisać? Mam plan, który postaram się zrealizować jak tylko najlepiej się będzie dało. Trasę mam, ~5.x km więc ani krótka ani długa, w sam raz, przynajmniej dla mnie. Plan jest prosty – 5 x w tygodniu ją pokonywać, dwa dni (weekendu) daję sobie na odpoczynek/częste wyjazdy/regenerację. Oczywiście w grę wchodzi również pogoda, jeśli tylko nie będzie mi się wylewało np wiadro z wodą na głowę.

Oby się udało, w jak największym stopniu o czym nie omieszkam za jakiś czas wspomnieć (jak mi idzie) 🙂

Trasa biegowa

Wspomniałem już na miniblogu, że zacząłem biegać. Mam już za sobą ponad 10 wypadów, z czego dopiero w trzech zacząłem uwieczniać swoje boje telefonem. Trasa prowadzi przez las, co umila mi wysiłek. Staram się biegać wieczorami, gdy nie jest już gorąco, aby czuć przyjemny chłód. Ma to swoje plusy i minusy, otóż trzeba pilnować dokładnej godziny bo gdy robi się ciemno łatwo o kontuzję na żwirze który co jakiś czas przewija się przez dróżkę. Wszelkie robactwo (komary, muchy – zaliczyłbym do obydwu kategorii) nie pozwalają mi się zatrzymywać, trzeba być ciągle w biegu aby nie zostać pokąsanym 🙂 Czytaj dalej Trasa biegowa

Run Forest Run

Przed chwilą wróciłem do domu. Byłem pobiegać i co się okazało? Ano kompletnie straciłem formę jeśli można to tak nazwać. O ile pamiętam to krótka trasa bo ze 4 kilometry ma w sumie. Opadłem z sił mimo iż pogoda w sam raz. Ciemno, chłodno, aż chce się biegać.
Wychodzi na to, że bieganie będę musiał dołączyć do mojego treningu. Kompletnie zapomniałem o nogach a ciągłe jeżdżenie samochodem, tramwajami, pociągami tylko pogłębiło lenistwo.
Chyba jeszcze na cieplejsze dni przygotuję sobie rower. Póki co mam 2 rozklekotane w garażu ale może coś się z nich sklei w całość. A teraz idę poleżeć bo mnie nogi bolą ;P