Hans Kloss

Kloss.

Zazwyczaj staram się nie pisać o kinowych propozycjach mimo iż kilka razy mi się zdarzyło. Krytykiem czy też koneserem nie jestem, całkowicie brakuje mi obiektywizmu ze względu na gust ale o Hansie Klossie wspomnę z jednego powodu, przestrzegano mnie przed nim.

Otóż we wczorajszy niedzielny dzień ze względu na nieplanowane wolne postanowiłem zapełnić wieczór, padło na kino, Hans Kloss bo nic innego ciekawego nie grali. Rzuciłem szybkie pytanie na twitterze czy jest sens i dostałem kilka wypowiedzi, że nie, nie ma sensu. Zanim jednak je ujrzałem przelew za bilet poszedł więc wyboru nie miałem. Nieco sceptycznie nastawiony zasiadłem w fotelu i czekałem na seans.

Po wyjściu z sali co mogę powiedzieć? Nie zgadzam się z sugestiami iż nie było po co iść. Fakt film nijak się ma do pierwowzoru ale czy ktoś mówił, że tak ma być? Oglądało się w miarę miło, aktorzy w sumie pasowali, efekty też niczego sobie, fabuła ujdzie, pominę tylko ostatnią scenę która chyba była pomyłką, starość kontra sztuczna starość (wybaczam:)).

Ogólnie w porównaniu z kilkoma polskimi produkcjami które miałem okazję ostatnio oglądać Hans wypada najlepiej, ot coś dobrego na spędzenie wieczoru w kinie o ile ktoś nie ma przesadnie wygórowanych wymagań.