Zwierzyniec

Jakiś dziwny tydzień się trafił bo ze zwierzyńcem same problemy. Kocur od pewnego czasu był słabszy, wychudzony ale nie spodziewałem się choroby. Dopiero gdy zranił sobie łapę (może wpadł w sidła, może go pies pogryzł, może coś innego) wizyta u lekarza ujawniła smutną prawdę. Po szybkich badaniach wyrok, niewydolność nerek, w takim stopniu że pozostaje jedynie uśpienie. Niby była opcja leczenia ale po 1 trudna (leki, dieta, kroplówki, itd) która nie dawała gwarancji ile jeszcze pożyje. Po wspólnej naradzie zapadła decyzja o uśpieniu, szkoda zwierza męczyć, co jak się po 2 dniach okazało było słuszną decyzją. W dzień zabiegu kot był już w stanie umierającym (mimo leków które dostawał), drgawki, nie mógł się podnieść, wychłodzenie ciała. 8 listopad, kolejny zwierzak odszedł.

Żeby nie było zbyt mało dla pozostałych 2 psów dostałem tabletki na odrobaczenie, starszemu dałem od razu i niestety znowu problem. Po kilku godzinach również złapał drgawki 2 tylnych łap, sapał straszliwie. Jedynie dobrymi oznakami był apetyt, merdanie ogonem, i załatwianie swoich potrzeb. Na szczęście po kilku godzinach mu przeszło i obyło się bez nocnych telefonów/wizyt u weterynarza. Teraz odpoczywa, zbiera siły po niemiłym wieczorze.