Rok 2010

Jako, że już od 6 dni mamy nowy 2010 rok wypadało by opisać co ważnego wydarzyło się w minionym roku i jakie mam plany na teraźniejszy. Postanowień pozwolę sobie nie pisać bo takowych nie posiadam.
Zacznijmy od roku 2009: zaczęła się budowa domu który w zasadzie jest już na ukończeniu i jeśli dobrze pójdzie to swoje urodziny spędzę już w nowym miejscu. Udało mi się zaliczyć kolejny semestr bez żadnych wpadek. Miałem kilka ciekawych wypadów wakacyjnych i zimowych. To w zasadzie tyle, oczywiście z rzeczy ważniejszych niż zabawa z linuxem czy tam stylami gtk bo o tym chyba niema sensu wspominać. Nie miałem też wyznaczonych żadnych większych planów więc można powiedzieć, że rok się udał. Jak to będzie w obecnym 2010? Mniemam że coraz ciężej. Zbliża się sesja czyli egzaminy i kolokwia. Nic szczególnie trudnego jeśli chodzi o przedmioty, gorzej jeśli rozpatrzyć opinię o jednym z profesorów z którym będę miał jeden z egzaminów. Podobno ciężki z niego przypadek więc nie pozostaje mi nic innego jak poświęcić więcej czasu na naukę i liczyć na szczęście. Oby się udało teraz i w sesji letniej. Kolejnym, jednym z ważniejszych planów jest poszukanie pracy. Wypadało by wreszcie dorwać jakąś fuchę po fachu, nabrać doświadczenia, zarobić itd. Tutaj jednak pojawia się problem, a nawet kilka. Zacznijmy od początku, od pewnego czasu przeglądałem różne oferty i muszę stwierdzić, że w większości przypadków wymagana jest już praktyka/doświadczenie zawodowe (min. rok). Druga sprawa to miejsce, mieszkam w małym mieście więc o pracy tutaj mogę zapomnieć. Wyprowadzić się do innego województwa też nie mogę (muszę zakończyć szkołę) więc pozostają dojazdy albo przynajmniej wynajęcie jakiejś kawalerki w większym mieście. Z wynajęciem to raczej nierealne bo pewnie drogo i nie sądzę abym z początkową pensją mógł sobie pozwolić na opłacenie wszystkiego. Z dojazdami też jest problem. Oferty pojawiają się ale w dużych miastach ale dalej niż godzinę w jedną stronę nie mogę poświęcić na dojazd pociągiem (bo w dwie strony to już 2h + czekanie na pociąg). Tak więc opcja z dojazdami na początek wydaje się najbardziej realna i rozsądna, postaram się wyszukać coś dla siebie z masy ofert. I to w zasadzie tyle jeśli chodzi o plany, z tych ważnych przynajmniej. Bo wiadomo że chciałbym jeszcze pojeździć na nartach czy tam kupić auto (mało realne :p), itd.
Oby wszystko się udało abym mógł w 2011 roku napisać, że plan został zaliczony 🙂