Shocik :)


Nic nowego, pracuję nad nowym motywem więc gdy skończę to się pochwalę czymś lepszym :)

Ubuntu 9.10

Skoro już zainstalowałem to pora coś napisać. Nie będzie to jednak kolejna recenzja a tylko kilka moich spostrzeżeń, uwag, zachwytów i pytań na które może kiedyś znajdę odpowiedź.
Zacznijmy od złości bo nie mam płytki, nie jestem żadnym memberem itp a zamówić już nie mogę, grrr.
Jeśli chodzi o resztę to nie wiem jak wygląda instalacja przez livecd bo z przyzwyczajenia pobieram alternate cd. Tam wiadomo, wszystko poszło gładko, jedynie sam ustawiłem rozmiary partycji swap (po co komu 6gb?) no i wybrałem szyfrowanie /home.
Po uruchomieniu jak zwykle update (jeszcze mały bo 16 mb), instalacja sterowników do mojej karty broadcom i system działa w pełni. Co mnie zdziwiło/zadziwiło? Wiadomość ukazująca się na dosłownie sekundę podczas uruchamiania sytemu, wtedy gdy widać białe logo ubuntu na czarnym tle (to jeszcze grub czy już splash?). Dopiero za którymś razem udało mi się wyczytać, że nie można w tym momencie zamontować partycji swap. Dlaczego? Nie wiem ale potem swap wygląda na zamontowany mimo iż do tej pory nie miałem okazji użyć ani kawałka. Ciekawe :)
Po zalogowaniu rzuciły mi się w oczy szare ikonki w trayu (maca mi to przypomina) no i oczywiście ich nadmiar. Od razu zlikwidowałem wszystko poza nm-apletem. Indicator aplet również wyłączyłem. Interesujący dodatek ale wymusza kilka dodatkowych kliknięć a evolution i tak nie potrafi siedzieć w trayu (?) co by przemawiało za w/w dodatkiem.
Jeśli chodzi natomiast o dźwięk i grafikę to przynajmniej compiz działa bez szperania (nie to co w 9.04) a karta dźwiękowa dziwnym trafem nabrała mocy. Suwak ustawiony na około 60% jest już bardzo głośny (jak na laptopa oczywiście), aż boje się ustawić 100%.
Kolejną nowością jak dla mnie jest empathy, moje pierwsze spotkanie. O dziwo jestem mile zaskoczony, proste, ładne, coś dla mnie.
Transmission również mnie zadziwił. Pamiętam, że opcja Blocklist zawsze była spora a tutaj po update aż 0 (zero, null) elementów, ciekawe czy to zamierzony efekt ;).
Notyfikacje dorobiły się już jakichkolwiek opcji zmiany położenia/wyglądu? Bo nie wiem :|
Na koniec zostawiłem sobie denerwujące upakowywanie wszędzie gdzie się da loga ubuntu. To już jakaś przesada, kto mi powie jak w aplecie Menu Bar to zmienić? Bo zarówno tango jak i gnome-colors (moje ulubione zestawy) mają to nieszczęsne logo ustawione.
Reszta póki co wygląda jak dawniej. Szkoda tylko, że nie zapisałem sobie jakie programy miałem zainstalowane bo teraz siedzę i mam wrażenie, że o czymś zapomniałem.
Co będzie dalej? Zobaczymy, jak się coś stanie to nie omieszkam tutaj poinformować. Gdyby jednak zapadła cisza o ubuntu (a tego się spodziewam) to znaczy, że nie mam żadnych problemów.

Debian vs Ubuntu

W związku z wydaniem nowej wersji ubuntu postanowiłem skorzystać z okazji i zainstalować w poniedziałek debiana (co jak co ale w ubuntu wolę reinstall niż upgrade ^.^). Na wszelki wypadek pobrałem alternate iso z nowym ubuntu i zabrałem się za instalację debiana sid z płytki businesscard – czyli w zasadzie wszystko pobierane w locie z sieci. Może nie jest to najszybsza metoda ale ciekawa i mimo wszystko bardzo prosta. Mimo iż mam wielki sentyment do debiana to wróciłem dzisiaj do ubuntu. Przez półtora dnia w sumie nie skonfigurowałem systemu do minimalnych potrzeb i stwierdziłem, że więcej czasu nie będę marnował. Nie to żeby wyszła moja niewiedza bo wszystko da się wygoglować. Instalacja szła gładko, potem xorg, gdm, gnome-core (zamierzałem sobie zrobić system po swojemu :)) też bez większych problemów. Następnie już w środowisku graficznym zabrałem się za resztę. No i co? No i jak już wspomniałem w pewnym momencie znudziło mi się i w niecałą godzinę zainstalowałem kolejny raz ubuntu. Nie jest doskonałe ale przynajmniej nie będę tracił cennego czasu na dłubanie. Tak oto zapewne do kolejnego wydania będę używał systemu przez jednych ukochanego a przez innych znienawidzonego.