Debian vs Ubuntu

W związku z wydaniem nowej wersji ubuntu postanowiłem skorzystać z okazji i zainstalować w poniedziałek debiana (co jak co ale w ubuntu wolę reinstall niż upgrade ^.^). Na wszelki wypadek pobrałem alternate iso z nowym ubuntu i zabrałem się za instalację debiana sid z płytki businesscard – czyli w zasadzie wszystko pobierane w locie z sieci. Może nie jest to najszybsza metoda ale ciekawa i mimo wszystko bardzo prosta. Mimo iż mam wielki sentyment do debiana to wróciłem dzisiaj do ubuntu. Przez półtora dnia w sumie nie skonfigurowałem systemu do minimalnych potrzeb i stwierdziłem, że więcej czasu nie będę marnował. Nie to żeby wyszła moja niewiedza bo wszystko da się wygoglować. Instalacja szła gładko, potem xorg, gdm, gnome-core (zamierzałem sobie zrobić system po swojemu :)) też bez większych problemów. Następnie już w środowisku graficznym zabrałem się za resztę. No i co? No i jak już wspomniałem w pewnym momencie znudziło mi się i w niecałą godzinę zainstalowałem kolejny raz ubuntu. Nie jest doskonałe ale przynajmniej nie będę tracił cennego czasu na dłubanie. Tak oto zapewne do kolejnego wydania będę używał systemu przez jednych ukochanego a przez innych znienawidzonego.