Toshiba G900 na pokładzie

Od poniedziałku – bo wtedy to przyjechała paczka – zabawiam się Toshibą G900. Danych technicznych nie będę podawał (każdy może znaleźć), pojawią się zdjęcia i wrażenia.

Wygląd:

Wrażenia:
W porównaniu z Etenem jest to spora cegła. Minimalnie większa no i grubsza (i to sporo) ale to ze względu na wbudowaną klawiaturę zapewnie. Jakość wykonania znośna, można jedynie narzekać na niepewne utrzymanie na spoconej ręce. Klawiatura jak dla mnie cudowna, nie to co pisanie rysikiem 🙂
Za plus lub wadę można uznać ekran. Z tego co zauważyłem pokazuje bardzo dobry obraz ale odbija się to na ilość dostępnych skórek. Ciężko je zdobyć. Wszystkie wejścia na słuchawki/ładowarkę/karty są ukryte – dobre rozwiązanie – ale za każdym razem boje się aby ich nie rozerwać. Przyciski ułożone są dosyć zgrabnie więc spokojnie można się posłużyć jedną ręką, tudzież dwoma z wysuniętą klawiaturą. W zestawie oczywiście wszystkie kabelki itp. Jedynie brakuje mi etui i folii na wyświetlacz – muszę dokupić jak najszybciej.

Soft:
Standardowo wgrany jest WM6.0 który nie powala szybkością. Jest też trochę przeładowany zbędnymi aplikacjami. Trzeba będzie rozejrzeć się za lżejszymi romami – tutaj pojawia się mały problem. Wgrywanie nie jest już takie proste jak w Etenie. Tylko kablem do czego potrzebny jest windows. Ciekawe czy przez vmware/itp zadziała ? 🙂

Ocena:
Ogólnie jestem mile zaskoczony i zadowolony. Nie jest to co prawda luksusowy sprzęt ale podejrzewam, że będzie mi służył przez długi okres czasu 🙂