Milicja Milicja!

12 stycznia, godzina 18 dzwoni telefon. Brat odbiera i prowadzi dziwną rozmowę przedstawiając swoje dane osobowe itd. Po zakończeniu dowiaduje się, że dzwoniła policja w sprawie przesłuchania o zniszczenie mienia – przez telefon nie chcieli powiedzieć nic więcej. Zaczynamy się ubierać na spotkanie w komisariacie (ja jako kierowca) aż tu nagle dzwoni domofon – mój kolega właśnie wraca z przesłuchania w tej sprawie. Na szybko dowiaduje się, że chodzi o malowanie pociągów w roku 2007. Chwila przemyśleń – stwierdzam, że mój brat nie ma z tym nic wspólnego, bardziej ja ale daty się nie zgadzały. Po 15 minutach wyruszamy do komisariatu. Wita nas policjant, zabierając brata na przesłuchanie. Padały standardowe pytania – znasz tego i tamtego? Widziałeś kiedyś puszkę farby? Co robiłeś tego i tego dnia? itd. Wielki lol? Owszem bo po pierwsze mój brat tylko sypia w mieście, nigdy nie miał nic wspólnego z graffiti (w przeciwieństwie do mnie).
Jak się okazało jakiś konfident złożył zeznanie na 3 osoby (dzisiaj przesłuchane) – mój brat, mój kolega, jakiś koleś którego nawet nie znam. Zapewne w/w konfident pomylił mojego brata ze mną. Wiem tyle, że to ktoś z osiedla. Ze znajomymi postaramy się dowiedzieć kto to (w trakcie tych 3 przesłuchań padło wiele nazwisk – znajomych) – więc jest to ktoś kto nas zna ale nie na tyle aby używać imion (pomyłka brata) będzie ciężko 🙂
Nie wspominam już o groźbach, próbach wyłudzenia informacji. Poinformowałem znajomych o zaistniałej sytuacji, będziemy (ja też) wyczekiwać wezwań 🙂

Ps. dla dowcipu brat mój dołączył do grona przesłuchanych – rodzinnego grona 🙂