Pełno już opisów o nowej wersji Ubuntu, ja pokuszę się jednak o napisanie swoich spostrzeżeń. Nie będę opisywał wszystkiego po kolei, ot to co mnie mile bądź niemile zaskoczyło:
Plusy:
- Plugin do minimalizowania Rhythmboxa (tego mi brakowało :)).
- Szybsze uruchamianie systemu.
- Plugin last.fm do Rhythmboxa.
Minusy:
- Networkmanager po resecie komputera usilnie łączy mnie z siecią bezprzewodową mimo iż mam podpięty kabel i miałem wyłączoną obsługę wifi.
- Ikonka Bluetooth – mimo iż wyłączyłem pokazywanie jej to po resecie nadal ją widać.
- Skrót do pokazywania informacji o baterii nie działa.
To tak w skrócie, po 1 godzinie użytkowania. Gdy znajdę czas zapewne postaram się rozwiązać problemy, być może napotkam też kolejne albo miłe niespodzianki :)
Wprawdzie na stronie głównej wciąż widnieje napis “Coming soon” ale na mirrorach jest już możliwość pobrania.
Ja zapuszczam ściąganie ale instalację przeprowadzę w niedzielę albo w poniedziałek :).
Na moim pięknym łączu zajmie to około 4-5 godzin, możliwe że szybciej przyjdą do mnie zamówione płyty z shipit ;-).
Wpis mógłbym zatytułować jak Hadret, czyli “Co słychać?” ;)
Wracając do sedna sprawy, w miniony weekend zakończyłem czytanie książki Torment. Zalegała ona na półce od dobrych kilku lat i mimo to iż oparta jest na grze całkiem fajnie się ją czytało. Nie jest to arcydzieło mistrzowskie ale na nudne godziny spędzane w pociągu w sam raz. W kolejce jest kolejna o Drizzt’cie (nie wiem jak to odmienić ale kto grał w serie Baldurs Gate zapewne pamięta Drizzta ;)).
Wpisy z mojego bloga zagościły również na planecie ubuntu. Druga z kolei planeta, pomijając fakt, że pierwsza upadła już któryś raz (planeta debiana). Zobaczymy co z tego wyjdzie.
PLUG – jest ktoś członkiem? Bo tak się zastanawiam czy się nie zapisać. Przy dobrych wiatrach (czyt. termin wpisujący się w szkołę tudzież pracę) pojawiłbym się na jakimś spotkaniu. Póki co jednak nie wiem na którym – Pingwinaria w roku 2009? Może coś na śląsku ale SLUG jest w przebudowie.
Jeśli chodzi natomiast o sprawy bardziej życiowe to od ponad tygodnia jestem lekko zawalony pracą a terminy gonią (duży projekt mam zakończyć 31 października), nie wiem czy się wyrobię. Do tego dochodzi planowane spotkanie z Phockousem w ten piątek (jeszcze nie potwierdzone) :)
Ogólnie zapowiada się pracowity tydzień, przynajmniej oczekiwanie na nową wersję Ubuntu nie będzie się dłużyło a przy dobrych wiatrach w poniedziałek posprawdzam sobie co takiego ciekawego poczynili ;)