Czy to już nie przesada?

Przyznam się szczerze, że miałem wątpliwości. Pisać tą notkę czy olać sprawę. Padło jednak na pisanie.
Otóż od dłuższego czasu zastanawiam się nad tym całym web2.0 itp bo nawet nie orientuję się dokładnie jak to wszystko się nazywa. Chodzi mi o wszystkie serwisy społecznościowe, blip’y, rtm’y itd (szkoda czasu na wymienianie bo i tak znam zaledwie kilka), różnego rodzaju ułatwiacze planowania czasu, kalendarze, programy wspomagające te wszystkie czynności.
Można powiedzieć, że wszystko jest dla ludzi. Skoro jest popyt jest i podaż – to można zrozumieć. Nurtuje mnie jednak rozmach używania tego wszystkiego.
Sam gdy zaczynam każdy dzień sprawdzam co w trawie piszczy. Czytam rss’y – wpisy z blogów znajomych, newsy z różnych dziedzin. Do tego dochodzi poczta której troszkę dostaję. Odwiedzam również kilka for internetowych co się wiąże z kilkoma wpisami w interesujących mnie wątkach no i oczywiście prowadzenie swojego bloga. To by było wszystko. Wydawać się może, że to niewiele ale zawsze tracę na tym sporo czasu, codziennie.
I tak czytając owe blogi trafiałem na różnego rodzaju wpisy dotyczące używanych bajerów. Mowa tu właśnie o tych wszystkich serwisach i usługach. Przecież na wszystko potrzeba czasu, pisanie w tych facebook’ach, flickr’ach, digg’ach itd itd zajmuje kupę czasu jeśli się to wszystko połączy. Przecież na każdy wpis trzeba odpisać, inne wpisy trzeba skomentować, obrazki ocenić, i tak mógłbym wypisywać jeszcze bardzo długo.
Fakt, że część z nich wielce ułatwia życie. Tego kwestionować nie mogę i nie będę bo sam z nich korzystam.
Tylko czy niektórzy naprawdę nie mają nic innego do roboty? Ogarnięcie kilkunastu (jak nie więcej) programów, serwisów to marnowanie czasu. Takie jest moje zdanie.

To bo było na tyle. Ot przemyślenia sponsorowane przez mój dobry humor ;]
Więc dodajcie sobie notatkę w „RTM?” czy też czymś podobnym aby skomentować ten wpis i wyrazić swoją opinię 😉