Kreta

Opiszę trochę wyjazd, bo był całkiem ciekawy. W poprzednią środę wylecieliśmy koło godziny 15, po 3 godzinach (2 jeśli ująć zmianę czasu) byliśmy na miejscu. Wysepka ładnie wygląda z góry i jest cała czerwona 😉 Jest już wrzesień a temperatura nadal wysoka. Jedynie ostry wiatr może przeszkadzać. Po kolejnych 2 godzinach spędzonych w autokarze (zaliczyliśmy kilka hoteli :() dotarliśmy na miejsce. Miejscowość Hersonissos czy jakoś tak ;p Hotel z zewnątrz prezentował się całkiem ładnie. Nie był to wprawdzie jakiś super drogi obiekt dla elit ale wystarczający dla nas. Trzy baseny (2 odkryte i jeden kryty), siłownia, bilard, ping pong, solarium, bar itd. Pokoje 2-osobowe. Czyste (codziennie sprzątane – nowa pościel, ręczniki itp), klimatyzacja. Pierwszy dzień trochę popsuliśmy bo polało się za dużo alkoholu. Ale drzemka na słońcu pomogła (ale tam gorąco). Plaże są małe ale piękne, przyczepić można się do piasku a raczej jego braku? Jakieś małe kamyczki i bardzo nierówne dno. Można było się przewracać ;p Jedzenie smaczne – 2 posiłki (była dostępna opcja z dodatkowym lunchem ale zrezygnowaliśmy), siłka codziennie rano i obijanie na plaży no i oczywiście napoje wyskokowe 🙂 Szkoda tylko, że w ostatnim dniu czyli wczoraj złapała mnie choroba. Teraz mam katar i kaszel ale jakoś się wyleczę w ten weekend 🙂

Z powodu braku cyfrówki brak zdjęć, muszę wywołać kliszę 😉
Ok głowa mnie boli, resztę dopiszę jutro bo idę spać…